
Składany laptop – czy będzie rewolucją?
Laptop z definicji się przecież składa, prawda? Właśnie na tym polega jego magia – zamykasz klapę i bach! Z komputera stacjonarnego robi się coś, co wrzucisz do plecaka obok kanapki z serem i ładowarki, której i tak zapomnisz. Ale ASUS powiedział: „Potrzymaj mi herbatę” i zrobił laptop, który składa się jeszcze bardziej.
Wyobraź sobie tablet rozmiarów deski do prasowania, który zginasz na pół, jakbyś pakował go do walizki Ryanaira. Do tego dorzucasz odczepianą klawiaturę i masz coś, co ASUS z dumą nazwał ZenBook 17 Fold OLED – czyli miks laptopa, tabletu i Transformersów. I choć brzmi to jak gadżet z przyszłości, ten sprzęt naprawdę istnieje. I był jednym z większych wow-efektów na tegorocznych targach CES.
ASUS ZenBook 17 Fold OLED – czyli składany potwór (w dobrym tego słowa znaczeniu)
ASUS to taka marka, którą zna nawet Twój wujek Zdzisiek, ten od wiecznie niedziałającego routera. A mimo to – co jakiś czas ASUS wyskakuje z czymś, co rozdziawia szczęki całej branży. Tak właśnie było z tym ZenBookiem. Na pierwszy rzut oka wygląda jak tablet na sterydach. Ale kiedy go rozłożysz, uruchomisz i podłączysz klawiaturę – nagle robi się z tego pełnoprawny laptop z ekranem jak kino domowe.
- Jak to działa?
- Możesz korzystać z dwóch ekranów po 12,5 cala w formacie 3:2 (czyli idealnym do pracy).
Albo rozłożyć całość na jeden, ogromny 17,3-calowy ekran OLED w formacie 4:3 i rozdzielczości 2560×1920. Tak, można się w nim przejrzeć.
Pod maską siedzi całkiem zgrabny zestaw: Intel Core i7-1250U i 16 GB RAM-u. Jak na składaka? Nieźle. Nie powala, ale i nie rozczarowuje. Do pisania, przeglądania internetu i wrzucania postów na LinkedIn w czasie pracy – idealny. Ponoć premiera ma się odbyć już „w połowie roku”, ale wiadomo – w świecie technologii to równie konkretna data, co „zaraz będę” od kuriera.
Rewolucja czy tylko gadżeciarska zajawka?
Powiedzmy sobie szczerze – to nie jest laptop dla graczy, montażystów czy ludzi, którzy liczą piksele pod mikroskopem. To sprzęt dla tych, którzy chcą wyglądać nowocześnie i pracować stylowo, najlepiej w modnym coworku z kawą za 18 zł w dłoni. Nie odpalisz na nim Wiedźmina na ultra (chyba że chcesz oglądać pokaz slajdów), ale spokojnie ogarniesz prezentację, popracujesz zdalnie z plaży w Sopocie albo zrobisz wrażenie na wideorozmowie.
Czy to game-changer? Nie do końca. Raczej ciekawa nisza, która może wstrząsnąć rynkiem jak kostka lodu w lemoniadzie – czyli nie rozwali wszystkiego, ale sprawi, że będzie ciekawiej.
ZenBook Fold to coś jak sushi z truskawkami – dziwne, ale… działa
ASUS poszedł o krok dalej i stworzył urządzenie, które nie tyle konkuruje z MacBookiem czy Surface’em, co gra w zupełnie innej lidze – lidze przyszłości, w której laptop wygląda jak origami, a ekran można zgiąć w pół bez wywoływania zawału serca.
Cena i dostępność – czyli ile musisz odłożyć i kiedy się rzucić na promocję
Zanim zapytasz: tak, ten składany cud techniki kosztuje mniej więcej tyle, co używany samochód. ASUS ZenBook 17 Fold OLED przywitał się z rynkiem ceną 3 499 dolarów – co w Europie przełożyło się na około 4 000 euro. W przeliczeniu na złotówki? Zależy, czy przed, czy po kawie, ale oscyluje to w okolicach 17–18 tysięcy złotych. Tak, boli.
A co z dostępnością? ASUS rzucił enigmatycznym „około listopada” w kontekście Ameryki Północnej i Europy. Polska raczej się załapie, choć konkretów brak. Jeśli planujesz zakup – trzymaj rękę na pulsie i portfel w pogotowiu gdzieś w IV kwartale 2025. Albo pogódź się z tym, że najpierw przyjdzie kredyt, potem laptop.
Bateria – jak długo pociągniesz bez ładowarki?
Laptop składany to brzmi jak coś, co ładuje się po każdej prezentacji w PowerPoincie, prawda? A jednak nie jest źle! 75 Wh mocy wystarcza na około 9–10 godzin przeciętnej pracy (czyt. przeglądanie memów i udawanie produktywności).
W rzeczywistości – testy pokazują niecałe 8 godzin przy mieszanym użytkowaniu, czyli odrobina Excela, trochę Netflixa i pewnie jakiś Zoom z kotem przechodzącym po klawiaturze.
A jeśli chodzi o ładowanie: USB-C 65 W robi robotę. 21% w 15 minut, 40% w pół godziny, a do pełna leci w jakieś 1,5 godziny. Idealnie, jeśli zapomnisz podłączyć sprzęt na noc, ale masz czas ogarnąć śniadanie i dwie rundy Wordle’a.
Trwałość – bo nikt nie chce laptopa, który rozpadnie się przy trzecim otwarciu
ASUS zapewnia, że zawias wytrzyma 30 000 złożeń. Przekłada się to na jakieś 10–15 razy dziennie przez 5 lat – czyli nawet jeśli będziesz go zamykać z nerwów co godzinę w pracy, spokojnie wytrzyma do emerytury (albo do nowego modelu).
Ale jest jedno „ale”: ekran. To nie Gorilla Glass ani żaden pancerz z komiksu Marvela. To elastyczna folia, więc łatwo ją zarysować albo odcisnąć tłuste palce po chipsach. Delikatność wskazana. Serio, nawet z długopisem w pobliżu trzeba uważać.
Waga i rozmiar – czy zmieści się do torby i nie urwie ramienia?
Po złożeniu wygląda jak gruby zeszyt A4 po przejściach: 288 × 190 × 34,4 mm. Po rozłożeniu zmienia się w imponującą, prawie kinową taflę o wymiarach 379 × 287 × 8,7 mm.
Waga? 1,5 kg bez klawiatury, 1,8 kg z nią. Czyli lżej niż cegłówka, ale ciężej niż tablet. W sam raz do plecaka, ale na kolanach w pociągu – przygotuj się na mini trening ud.
Rysik? Zależy, jaki
Z rysikiem jest jak z randką z Tindera – może działać, ale trzeba ostrożnie. ASUS odradza używanie stylusów z twardą końcówką, bo miejsce zgięcia to wrażliwa sprawa. Jeśli koniecznie musisz coś naszkicować, użyj miękkiego rysika pojemnościowego, takiego „dla tabletu”. Ale bez ekscytacji – brak oficjalnego wsparcia i kompatybilności z ASUS Pen czy innymi cudami z wyższej półki.
GPU – czy da się tu pograć lub coś zmontować?
W środku siedzi Intel Iris Xe – zintegrowana grafika w procesorze i7‑1250U. Nie jest to demon mocy, ale też nie kartka papieru. Da radę z Photoshopem, obróbką zdjęć i lekkim montażem filmów. Do prostych gier – jasne, nawet Wiedźmin 3 na niskich detalach da radę (choć bez tłumu w Novigradzie).
Ale jeśli liczysz na rendering 4K w Blenderze albo granie w „Cyberpunka” w RTX – no cóż, lepiej zainwestuj w stację roboczą, a ZenBooka traktuj jako mobilnego artystę, nie siłacza.
W skrócie, czyli ZenBook w liczbach (i bez owijania w bawełnę)
| Parametr | Szczegóły |
|---|---|
| Cena | ~3 499 USD / ~4 000 EUR (~17–18 tys. zł) |
| Dostępność w PL | Planowana na IV kwartał 2025 |
| Bateria | 75 Wh, 8–10 h pracy, szybkie ładowanie 65 W (USB-C) |
| Zawiasy | 30 000 cykli (czyli 5 lat bez stresu) |
| Ekran | Elastyczna folia – piękna, ale delikatna |
| Waga | 1,5 kg (solo), 1,8 kg (z klawiaturą) |
| Rysik | Tak, ale tylko miękkie końcówki i z dużym szacunkiem |
| GPU | Intel Iris Xe – spoko do kreatywnych zadań, nie dla graczy |





